piątek, 21 sierpnia 2015

Tatry w złą pogodę*

Tatrzańskich wędrowców planujących górskie wędrówki w czasie swoich krótkich urlopów nic nie denerwuje bardziej niż popsute plany przez pogodę. Każdy pobyt takiego namiętnego wędrowca jest za krótki, a cóż dopiero, gdy ambitne plany krzyżuje pogoda. Co wtedy?

Zaakceptować to, bo nie ma innej rady, rozluźnić się i iść w góry. Zawsze jest kilka wyjść, kilka rozwiązań. O tym poniżej ... Lecz zanim je opiszę, kilka uwag o bezpieczeństwie w górach.
Ø Góry są niebezpieczne zawsze. Pogoda jest czynnikiem, od którego to bezpieczeństwo zależy w sposób szczególny. Mokra skała staje się śliska, a często też, szczególnie w wyższych partiach pokrywa się lodem i to dosłownie w ciągu minut, deszcz zamienia się w śnieg lub w grad, szczególnie w czasie burz i to w najcieplejszych miesiącach. Dlatego planując wycieczki należy to przemyśleć. Sprawdzenie prognozy na dany dzień, a nawet na daną porę dnia, to podstawa dla każdego górskiego turysty. Dlatego używając słowa deszcz, należy też wziąć pod uwagę pozostałe czynniki i również dlatego, należy sprawdzić buty, w których zamierza się chodzić po górach – jak zachowują się na suchej i mokrej skale, jak zachowują się na skale wapiennej (bo te są najbardziej śliskie, gdy są mokre).Sam kiedyś fiknąłem koziołka na Kruczych Skałach w Karpaczu - na mokrej skale - w butach, co, do których byłem pewien, … bo były markowe. Okazało się, że liczy się nasze doświadczenie, a nie marka!
Ø Kolejna rzecz: gdy pada deszcz, oczywiście chodzimy w ubraniach przeciwdeszczowych, a te powodują, że się bardziej pocimy (tym razem mokniemy od środka), szczególnie przy marszu w górę, no a później marzniemy. To bardzo istotna sprawa, którą trzeba rozważyć, gdy maszerujemy w góry.
Ø Pamiętaj! Przy ograniczonej widoczności łatwiej się zgubić, łatwiej przeoczyć oznakowania trasy, dlatego warto iść po szlakach, gdzie ze względu na wyraźnie udeptaną ścieżkę, lub wyznaczające ją kosówki, trudno ją zgubić.
Ø Nie wybieraj się na takie wycieczki samotnie. W gorszą pogodę w Tatrach, a szczególnie na niektórych szlakach jest znacznie mniej turystów, lub nie ma ich wcale.
Ø Zanim pojedziemy w Tatry warto skompletować sprzęt nadający się do wędrówek w różną, również deszczową pogodę, czyli nie tylko płaszcz przeciwdeszczowy zakrywający plecak i odpowiednio długi, by woda nie wlewała się do butów (warto o odzież do wędrówek w górach popytać w sklepach ze sprzętem). O butach odpornych na deszcz, koszulkach odparowujących na bieżąco wilgoć, itd., już nie mówię, bo to podstawa nie tylko wygody, komfortu, ale też bezpieczeństwa i zachowania zdrowia.
Ø Zainstaluj sobie specjalną aplikację RATUNEK, dzięki której wezwanie pomocy i zlokalizowanie Ciebie jest łatwe.

A teraz o górskich wędrówkach w deszczu.
Po pierwsze: wypady planujmy w miesiącach, w których – średnio rzecz biorąc – pogoda jest najbardziej stabilna. To chyba sierpień i wrzesień. Takie planowanie nie gwarantuje najlepszej pogody, ale daje więcej szans na udane wycieczki.

Po drugie: zmieniajmy plany, bądźmy elastyczni. W niepogodę (w większości, gdy siąpi deszcz, jest mglisto, zimno, itp.) również można chodzić, dobierając trasy nieco inaczej i oczywiście odpowiednio się wyposażając. Orla Perć, Przełęcz pod Chłopkiem, Rysy, Zawrat, Żleb Kulczyńskiego, Świnica, Giewont, Kozia Przełęcz, Szpiglasowa Przełęcz, lub nawet łatwiejsze ścieżki, w gorszą pogodę, mogą się stać walką o życie.
Całkowicie odradzam chodzenie po górach jedynie w burzową aurę oraz w czasie, gdy jest halny.*

Po trzecie: Czasem, szczególnie, gdy poprzedniego dnia zrobiliśmy jakąś trudną i fizycznie męczącą trasę, przydaje się dzień odpoczynku. Nie płaczmy zatem, odczekajmy ten dzień i odpocznijmy, bo może to zapobiec kontuzji lub pogłębieniu się zmęczenia, co uniemożliwi marsz kolejnego dnia. Z poniższych propozycji wybierzmy sobie wariant odpoczynkowy.

Tutaj moja sprawdzona praktyka. Nie wszędzie podaję konkretne nazwy, bo każdy turysta może zaglądnąć na chwilę do mapy i znajdzie coś dla siebie:




 1.     Nie zmieniam trasy, gdy jest bezpiecznie mimo deszczu (odpadają trudniejsze trasy) . A widoki? No cóż, w deszczu jest po prostu inaczej.

 2.     Wybieram trasy zastępcze, na które bym nie poszedł, ze względu na to, iż każdy nasz wypad w Tatry jest za krótki i szkoda nam czasu na ścieżki, które wydają nam się nieciekawe przy dobrej aurze. Sam zaliczyłem wiele tras, na których – prawdopodobnie - nigdy bym nie był, gdyby nie deszczowa pogoda (np. Dolinę Lejową i inne dostępne z Drogi pod Reglami)


 3.     Odwiedzam doliny zamiast partii szczytowych, np. Kościeliską, Chochołowską, Morskiego Oka, Małej Łąki, Przysłop Miętusi, albo Ścieżkę nad Reglami. Wyglądają one inaczej niż w dobrą pogodę, i są inaczej …  fotogeniczne.

 4.     Zamiast w Tatry Wysokie idę w Tatry Zachodnie (trasy, które już znam, lub znam ich istotną część). Kiedyś w ten sposób przespacerowałem się po Ornaku wśród pięknie się skrzących kropel na trawie i na kosówkach. Innym razem pobyłem w absolutnej ciszy i braku widoczności na Bystrej, która okazała się - mimo wysokości – jednym z najłatwiejszych do zdobycia ponad dwutysięcznych szczytów – nawet w niezbyt sprzyjającej aurze.


5.     Odwiedzam to, co już dobrze znam, czyli miejsca, przez które w dobrą pogodę zwykle przelatujemy, gdyż są częścią innych tras, np. Halę Gąsienicową, Dolinę Gąsienicową, Dolinę Stawów Gąsienicowych i wiele innych miejsc, które w deszczu wyglądają bardziej tajemniczo, może czasem nawet ciekawiej niż w dobrą, słoneczną pogodę i wreszcie możemy tym miejscom poświęcić więcej czasu – może nawet cały dzień. Tam możemy się wreszcie nigdzie nie spieszyć. W takich przypadkach możemy nawet polubić deszcz i … pomedytować.

6.     Wybieram miejsca, gdzie zamiast łazić można pomedytować: postać, posiedzieć na kamieniu lub gdzieś pod daszkiem. Nie muszą to być góry, lecz coś związanego mocno z Tatrami: np. Pęksowy Brzyzek (cmentarz w Zakopanem).

7.     Idę tam, gdzie jeszcze nie byłem, a jest łatwo i nawet dłuższy i bardziej rzęsisty deszcz nie będzie przeszkodą, a przede wszystkim nie zagraża to życiu i zdrowiu. Mogą to być tatrzańskie jaskinie, dla których szkoda z kolei dobrej pogody, bo i tak ciemno, mokro, lecz tu pamiętajmy o tym, że nie wszystkie są bezpieczne (polecam te z klasyki turystycznej, np z przewodnika J. Nyki "Tatry Polskie").


8.     Właśnie w taka pogodę najokazalej prezentują się potoki i wodospady, polecam więc wybrać się w ich okolice i przysłuchać się jak tętnią wezbrane deszczem, jak bulgocą i jak się cieszą życiodajną wodą. Czasem taka pogoda to jedyna okazja, by je zobaczyć, lub by widzieć i czuć je tak okazałymi.


9.     Co prawda sam tego nigdy nie robiłem, ale polecałem innym, szczególnie niedzielnym turystom, by sobie wjechali kolejką na Gubałówkę lub na Kasprowy Wierch i pobyli tam bezpiecznie dłuższą lub krótszą chwilę. Co prawda, trudno tam znaleźć spokój i ciszę potrzebną do medytacji, no ale coż – za to są góry – czasem tylko świadomość tego, że w górach się jest (mglisto, ograniczone widoki).

10.                       Zagrajmy w spontaniczność: to propozycja z mojego opowiadania z Tatrami w tle, pt. Dwa dni. Tutaj tekst – opowiadanie z Halą Gąsienicową w roli głównej, w dobrą i deszczową pogodę: http://rozmowyzwiatrem.blogspot.com/2014/03/dwa-dni.html


Piotr Kiewra

Fotki: pierwsza w pogodnej Hali Gąsienicowej, pozostałe w deszczowej Hali Gąsienicowej i na Ornaku w czasie deszczu i mżawki 


*Tekst dotyczy wakacyjnego wędrowania po Tatrach.  

Brak komentarzy:

Publikowanie komentarza

Twoje komentarze są moderowane.